Anna Rau

Anna Rau – aktorka, reżyserka, pedagożka teatru, autorka projektów edukacyjno-artystycznych. Absolwentka Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej w Warszawie (filia w Białymstoku). Od 2011 r. związana z Teatrem Lalki „Tęcza” w Słupsku.
W 2025 r. otrzymała brązowy medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis oraz nagrodę specjalną Marszałka Województwa Pomorskiego w dziedzinie kultury. Jest także stypendystką Prezydentki Miasta Słupska w dziedzinie upowszechniania kultury oraz dwukrotną stypendystką ZAiKS-u w dziedzinie sztuk audiowizualnych.
Jako instruktorka teatralna i reżyserka od 2018 r. prowadzi młodzieżową grupę Materia Prima przy Słupskim Ośrodku Kultury. Z zespołem realizuje interdyscyplinarne projekty na styku muzyki, teatru i literatury, m.in. koncepcyjne albumy i słuchowiska: Pomór. Szeptowisko, Pomór. Ciemna jutrznia i Utopielisko. Piosenki zatopione.
W ostatnich sezonach występowała m.in. w spektaklach:
Niekończąca się historia (reż. Joanna Zdrada, Teatr Lalki „Tęcza”, Słupsk),
Supernova Live (reż. Tomek Kaczorowski, GAK Plama, Gdańsk),
Terra Incognita (reż. Aga Błaszczak, Teatr Lalki „Tęcza”, Słupsk),
Dziadek do orzechów (reż. Ewelina Ciszewska, Teatr Lalki „Tęcza”, Słupsk).
Stworzyła również autorski spektakl Jajco! – poetycką opowieść o komunikacji bez słów, adresowaną do najmłodszych widzów teatru.
W ramach współpracy z instytucjami ogólnopolskimi koordynowała projekty dofinansowane przez Narodowe Centrum Kultury oraz Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej. W 2025 roku zainicjowała powstanie Fundacji Materia Prima, która działa na rzecz artystycznego rozwoju młodzieży z mniejszych ośrodków.


Wspieram kampanię #ZnamyStawki, bo mam dość teatralnej gry pozorów. W teatrach od lat obowiązuje zasada „o pieniądzach się nie rozmawia”. Stawki są tajne, jakby chodziło o tajemnice państwowe, a nie o publiczne pieniądze. Na jednym z zebrań usłyszałam od dyrektora: „Nie życzę sobie, żeby pracownicy dyskutowali o swoich wynagrodzeniach”. I tylko ja zaprotestowałam. Wszyscy zagryźli zęby i pokiwali głowami. Bo wiadomo, że lepiej się nie wychylać.


Tymczasem to właśnie ta zmowa milczenia pozwala na wyzysk i manipulacje. Aktorom na etatach mówi się, że wszyscy tak mają, podczas gdy tak naprawdę nie wiemy, co mają wszyscy. Freelancerom okraja się honoraria pod pretekstem „braku środków”, a gdy ktoś protestuje, słyszy: „Inny weźmie z pocałowaniem w rękę”. W takim systemie nie ma równości, nie ma uczciwości – jest tylko gra w udawanie, że „robimy to z pasji”.


Jawność stawek to dla mnie nie tylko kwestia sprawiedliwości, ale też odpowiedzialności. Jako twórczyni i reżyserka młodzieżowego teatru offowego prowadzę młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą w ten zawód. Widzę, jak bardzo gubią się w świecie niedomówień, obietnic bez pokrycia i teatralnych lukrowanek, pod którymi bulgocze finansowa magma. Chciałabym ich uchronić przed bezradnością, z jaką sama się mierzyłam.


A z innej strony – sama piszę projekty, tworzę budżety. Chcę móc oprzeć się na rzetelnych danych, a nie na plotkach z korytarza. Jawność stawek to po prostu element profesjonalizmu.


Nie chodzi mi o zaglądanie komuś do kieszeni, tylko o pewność, że wszyscy jesteśmy traktowani według jasnych zasad, a nie według tego, kto kogo gdzie poklepie.


Kultura bez jawności finansowej to teatr cieni. A ja mam dość grania w ciemno.

Wróć do listy